Spektakl „Trojanki” to emocjonalny i olśniewający wizualnie traktat o nieuchronności wojny i sile kobiet. Grecki mit – jak w starożytności – opowiadany jest śpiewem i tańcem, którym towarzyszy współczesna, poruszająca muzyka wykonywana na żywo. Choć los jest dla bohaterek okrutny, pozostajemy z nadzieją, że siła kobiecej jedności przyniesie w końcu zmianę – zakończy wojnę.
Bohaterki „Trojanek”, choć opisane dwa i pół wieku temu, są nam bliskie, bo łączy je moc, którą znamy: moc intuicji, miłości i godności. Siostrzeństwo jest dla nich drogą przetrwania i pogodzenia się z wyrokami losu. Zjednoczone, są opozycją dla męskiej potrzeby zdobywania i destrukcji.
„Trojanki” Eurypidesa to dramat wywodzący się ze znanego powszechnie mitu o wojnie trojańskiej. Po upadku Troi i zwycięstwie Greków kobiety z rodziny królewskiej wzięte w niewolę czekają na wieści o swoim przyszłym losie. Królowa Hekabe, jej córki Kasandra i Poliksena, jej synowa Andromacha – dla nich wojna jeszcze się nie skończyła. Każda doświadczy dalszego okrucieństwa zwycięzców, ale przyjmie wyrok z godnością. Nie złamią ich największe upokorzenia ani najokrutniejsze tortury – może dlatego, że czuwa nad nimi Atena, boginii mądrości.
W przedstawieniu Aleksandry Bielewicz sceny z greckiego dramatu przeplatają się z fragmentami innych dzieł, które pokazują także męską perspektywę: w wojnie chodzi przede wszystkim o wojnę. Greccy wodzowie: Agamemnon, Menelaos i Odyseusz ujawniają, że nawet odzyskanie pięknej Heleny nie zakończyłoby ich agresji. Król Troi Priam wraz z synami Hektorem
i Parysem są nie mniej okrutni wobec swoich żon, kochanek i córek. Wojna to ich kaprys, to wyrok bogów, to konieczność – każde tłumaczenie jest dobre, by nie ustępować z pola walki.
Między kobietami i mężczyznami jest jeszcze Helena – nominalna przyczyna wojny trojańskiej. Czy jej rola w doprowadzeniu do wyniszczającego konfliktu to fakt czy wymówka żądnych krwi i łupów Greków? Czy bez jej udziału Troja zostałaby spalona?
Eurypides mówi: „Nierozumny człowiek, co niszczy miasta, świątynie, groby, święte miejsca zmarłych pustoszy - za to musi później zginąć”. Wojna niszczy wszystkich, którzy mają z nią styczność - upokarza dusze zwycięzców i zwyciężonych. Upadek Troi to początek upadku nas wszystkich, bowiem wojna nie kończy się na bólu bitwy, ale zostaje w nas jako wieczna walka, reprodukując traumę, zarażając nią świat i wspólnotę.
Gdy Eurypides pisze Trojanki, Grecy dokonują rzezi neutralnej wyspy Melos zabijając mężczyzn i sprzedając kobiety z dziećmi w niewolę. Gdy my czytamy i oglądamy „Trojanki”, podobne rzezie trwają w wielu miejscach na całym świecie. Kapryśni przywódcy państw szukają wymówek, by zaatakować inne kraje. „Trojanki” nie są zatem opowieścią o przeszłości. Rozgrywają się w permanentnym „teraz”, gdzie przemoc jest zasadą świata, a pytanie o możliwość życia bez wojny pozostaje bez odpowiedzi.
By oczyścić się z koszmaru wojny, potrzeba lamentu, rwania włosów z głowy, gniewu i żałoby. Potrzeba także zanegowania etosu bohaterstwa, odzyskania sprawczości i wyjścia z roli ofiary.
Twórczynie i twórcy spektaklu sięgają po wiele współczesnych środków, by przybliżyć antyczny dramat współczesnej publiczności. W kostiumach widać inspirację haute couture. Techniki tańca współczesnego i terapeutyczne praktyki TRE posłużyły do zbudowania niespokojnej, rozedrganej choreografii. Pełen napięcia śpiew i ruch redefiniują antyczny chór.
***
W spektaklu pojawia się dym oraz światła stroboskopowe.
***
W adaptacji użyto tekstów:
***
W dniach 07-09 kwietnia 2026 r. w zespole „The Freuders" Patryk Król zastępuje Macieja Witkowskiego.
***
Program spektaklu (kliknij na ikonę niżej –> pobierz)